Jestem pewien, że wszyscy znacie świetną trylogię filmową „Powrót do Przyszłości”. Wszystkie trzy filmy były genialne i na ich podstawie powstała nie jedna gra. Oto druga z nich: BttF2.
Na początek mała rada: zaraz po uruchomieniu gra zapyta cię o kartę dźwiękową, kontroler (joystick/klawiatura) i tryb graficzny. Jeśli masz joya, wybierz joya, następnie zaznacz dźwiękówkę Adlib. Po wyborze trybu gfx – proponuję EGA, ale MCGA/VGA nie jest najgorszy – zacznie się właściwa gra i jeśli nie wybrałeś żadnej karty dźwiękowej, rozgrywkę będzie ci umilał PC speaker.
Oprócz tego radzę spowolnić DOSBoxa do ok. 500 obrotów, bo inaczej gra będzie działać zdecydowanie za szybko (i uwaga przy zmienianiu ustawień klawiszy – jeśli DOSBox nie jest spowolniony do jakiś 50 obrotów, przy naciśnięciu klawisza gra przypisze go do kilku funkcji naraz).
Teraz jesteście gotowi do drogi. Jak zapewne pamiętacie z filmu, Marty trafia do przyszłości i fruwa na takiej kozackiej desce... cóż, po spotkaniu z tą grą nie będziecie jej pewnie uważać za taką kozacką, bo spędzicie na niej bardzo dużo czasu. Poziom z deską jest na czas i jeśli będziesz po prostu leciał przed siebie – na pewno nie zdążysz. Dlatego będziesz musiał łapać się samochodów jadących w twoim kierunku. Po drodze będziesz ponadto walczył z innymi skaterami i unikał przeszkód. Na szczęście jest kilka power-upów, które odnowią twoją energię. Po przejściu kilku plansz będziesz mógł nawet polatać nad wodą (trudne).
Potem będzie trzeba trochę pomyśleć, bo twoim zadaniem będzie otwieranie odpowiednich drzwi (a potem ich zamykanie we właściwym czasie), by uratować Jennifer – a bardzo chcesz ją uratować: policja zawiozła ją do jej domu w przyszłości i teraz musi się z niego wydostać niezauważona, dlatego musisz prowadzić członków jej rodziny z dala od jej trasy ucieczki. Ta umysłowa część jest moją ulubioną, ale uprzedzam – to trudniejsze niż może się wydawać.
Po tym czeka nas kolejna dawka akcji, z powrotem na ulicach w roku 1985 (pamiętacie, ta książeczka z wynikami wyścigów co spowodowała później masę kłopotów). Będziesz musiał dołożyć kilku kolesiom, którym nie podoba się twoja obecność. Na końcu będziesz nawet mógł skopać zadek arcywroga twojej rodziny (Biffa).
Następnie pojawia się przesuwana układanka. Kojarzycie te pomieszane kafelki z jednym pustym segmentem, które trzeba poprzesuwać żeby ułożyć obrazek? Właśnie to musicie teraz zrobić. Musicie przywrócić normalny bieg wydarzeń, słuchając Martiego grającego „Johnny B. Goode”. Obrazek przedstawia zespół grający w latach pięćdziesiątych – pamiętacie jak Marty nauczył ich grać ten kawałek, a Chubby Checker to podsłuchał?
I w końcu chwila na którą wszyscy czekaliście – więcej latania na desce. Wiecie już jak to robić. Fruń, walcz, unikaj, i fruń dalej.
Prawdę powiedziawszy, gra nie ma wiele wspólnego z filmem, przedstawia tylko kilka scen z niego wyrwanych, które same w sobie nie mają wiele sensu (brakuje im głębi). Jeśli masz ochotę na średnią grę akcji, wymagającą odrobiny pomyślunku, w sam raz na rozluźnienie, to ściągaj. Jeśli nie masz takiej ochoty – poczekaj aż cię najdzie.
Cheat:
Dla wszystkich tych, którzy lubią robić, ale się nie narobić, mały cheat: Na ekranie przy którym możesz zacząć grę (fire) lub zmienić przypisanie klawiszy (klawisz „R”), wpisz „einstein”, a uruchomi się „cheat tryb” (oszuście!).